Szczeliny przeciwlotnicze w Gdańsku-Śródmieściu

 

Szczeliny przeciwlotnicze w Gdańsku-Śródmieściu

    Przez II wojną światową w Gdańsku, ze względu na szczególny status Wolnego Miasta, nie prowadzono budowy schronów przeciwlotniczych. Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny. Wobec zagrożenia alianckimi nalotami, zapewnienie schronienia dla ludności stało się pilną potrzebą. W piwnicach wytypowanych budynków oraz w dawnych budowlach fortyfikacyjnych urządzano ukrycia (Luftschutz Keller). W tym celu montowano drzwi gazoszczelne, zabezpieczano otwory okienne, budowano podziemne przejścia do sąsiednich budynków. W gdańskich kamienicach trudno było jednak znaleźć odpowiednie piwnice na ukrycia. Stropy większości z nich były zbyt słabe i w przypadku zawalenia się górnych kondygnacji budynku nie wytrzymałyby ciężaru gruzu. W takiej sytuacji konieczne było zbudowanie wolnostojących budowli ochronnych. W zależności od poziomu wód gruntowych projektowano schrony podziemne (Unterirdischer Luftschutz Bunker) oraz wielokondygnacyjne, naziemne (Luftschutz Hochbunker). W 1940 r. rozpoczęto budowanie tzw. szczelin przeciwlotniczych (Luftschutz Deckungsgraben – kryta transzeja przeciwlotnicza). W latach 1943-1944 na terenie Gdańska powstawały setki tego typu obiektów.

    Szczeliny przeciwlotnicze od pozostałych schronów różniły się kształtem - były to płytko zagłębione tunele. Ich budowa wymagała stosunkowo niewielkiej ilości sił i nakładów, dlatego było to najlepsze rozwiązanie w sytuacji, gdy trzeba było zapewnić ukrycie dla ludności prawie całego miasta. W pobliżu budynków, na podwórkach i terenach zielonych wykopywano rowy, następnie z gotowych elementów budowano tunele w kształcie zygzaka. Ściany układano z bloczków betonowych, następnie przykrywano żelbetowymi płytami a po związaniu zaprawy przysypywano od góry warstwą ziemi (do czasu zakończenia wojny nie zdążono przysypać ziemią wszystkich obiektów). Do tuneli prowadziły schody, czasem przykryte stalowymi klapami lub obudowane. Przy wejściach montowano drzwi gazoszczelne. W szczelinach przeciwlotniczych stosowano się wentylację typu grawitacyjnego: ceglane kominki lub stalowe rury zakończone w kształcie fajki. Szczeliny przeciwlotnicze, podobnie jak mniejsze schrony, miały zbyt słabe stropy, aby wytrzymać bezpośrednie trafienie bombą lotniczą, jednak ze względu na długość i łamany kształt tunelu, stanowiły bezpieczne ukrycie przed czynnikami rażenia.

     Szczelina przeciwlotnicza przy ul. Hallera w Gdańsku jest przykładem ukrycia zbudowanego z gotowych elementów - betonowych prefabrykatów dostarczanych z wytwórni w Słupsku.


Przykryte blachą schody prowadzące do szczeliny p-lot.

Pieczątki odciśnięte na betonowych bloczkach z nazwą producenta

Korytarz – miejsce ukrycia

Strop ułożony z betonowych żeberek – w identycznej technologii wykonane były
nieistniejące już szczeliny p-lot. na Placu Kaszubskim w Gdyni

     Szczeliny przeciwlotnicze przy ul. Dąbrowskiego w Gdańsku również powstały w 1944 r., jednak zostały zbudowane w całości z żelbetu, co było znacznie droższą i bardziej czasochłonną metodą. W przygotowanym wcześniej wykopie stawiano deski (szalunek), następnie układano zbrojenie ze stalowych prętów. W tak przygotowaną formę wlewano beton. Po zbudowaniu ścian wylewano w tej samej technologii strop.
     Ciekawostka: Żelbetowe szczeliny przeciwlotnicze w Gdańsku, w przeciwieństwie do gdyńskich miały przeważnie strop płaski, gdyż budowało je inne przedsiębiorstwo.


W środkowej części szczeliny przewidziano wyjście awaryjne (we wnęce)./

Wilgotne wnętrze szczególnie upodobały sobie nietoperze.

     Nieopodal, przy ul. Dyrekcyjnej znajduje się szczelina przeciwlotnicza zbudowano w zupełnie innej technologii – ze zwyczajnej cegły. I to zarówno ściany, jak i sklepienie! Dzięki starannemu wykonaniu budowla przetrwała wojnę i zachowała się w dobrym stanie do dnia dzisiejszego.

Wejście było zasypane gruzem i śmieciami.


Kolega Jarek był pierwszym ochotnikiem do wejścia.




Ceglane ściany i sklepienie nie są w żadnym miejscu popękane, co świadczy o jakości wykonania.


Budowniczowie pomyśleli nawet o studzienkach odwadniających, które jak widać spełniają swoją rolę do dziś.


Na końcu korytarza znajduje się wyjście zapasowe. które pełni również funkcję komina wentylacyjnego.






Wylot komina (wyjścia zapasowego) jest ukryty... w ścianie wiaduktu.



Opracowanie: Michał Szafrański
Zdjęcia: Michał Szafrański, Piotr Matuszewski, Joanna Górska
Stowarzyszenie "Gdyński Klub Eksploracji Podziemnej"
Dodano: 23 września 2010 r.
Aktualizacja: 15 marca 2013 r.
Wygenerowano w sekund: 0.04
105,980 unikalne wizyty